Jeszcze niedawno ekspert był kimś, kto mówił – a inni słuchali. Dziś częściej wygląda to inaczej: ekspert mówi, ale jego wypowiedź trafia do nagłówka, skrótu na TikToku albo fragmentu wyciętego z kontekstu. I zaczyna żyć własnym życiem.
Internet nie zlikwidował ekspertów, ale zmienił ich pozycję. Zrównoważył ich z innymi głosami. Dziś obok profesora czy badacza funkcjonuje twórca na YouTubie, influencer na TikToku czy anonimowy użytkownik forum. W teorii to demokratyzacja wiedzy. W praktyce oznacza to, że ekspert przestał mieć monopol na interpretację rzeczywistości.
Algorytmy nie oceniają kompetencji – premiują uwagę, emocje i zaangażowanie. Spokojna, zniuansowana wypowiedź często przegrywa z krótkim, wyrazistym komunikatem. To nie jest przypadek, tylko strukturalna cecha współczesnego obiegu informacji.
Globalny spadek zaufania
Najnowsze badania pokazują, że problem jest głębszy niż tylko zmiana sposobu komunikacji. Według Edelman Trust Barometer 2025 aż 7 na 10 osób uważa, że liderzy – w tym eksperci i media – celowo wprowadzają ich w błąd. Jednocześnie tylko 39% ludzi regularnie sięga po informacje z innych niż własne źródeł światopoglądowych. To oznacza, że nie tylko przestajemy ufać ekspertom – tracimy wspólną przestrzeń, w której ich wiedza mogłaby być uznana za obiektywną. W efekcie autorytet nie znika, ale rozpada się na wiele równoległych, często nieprzenikających się rzeczywistości
Podobne wnioski płyną z badań Pew Research Center, które pokazują, że zaufanie do naukowców pozostaje relatywnie wysokie, ale jest silnie spolaryzowane – zależy od światopoglądu, tożsamości politycznej i kontekstu tematu. Innymi słowy: eksperci nie przestali być wiarygodni, ale przestali być wiarygodni dla wszystkich.
Dane z Polski pokazują, że sytuacja jest bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać. Z jednej strony zaufanie do nauki pozostaje stosunkowo wysokie – w badaniach międzynarodowych Polacy oceniają je na poziomie 3,5 w pięciostopniowej skali. Z drugiej jednak strony wynik ten jest niższy niż średnia globalna, a Polska plasuje się dopiero w środku stawki krajów. Co więcej, aż 83% badanych uważa, że naukowcy powinni lepiej komunikować się ze społeczeństwem. To pokazuje wyraźne napięcie: eksperci są potrzebni, ale nie są bezwarunkowo uznawani za autorytety. W kontekście ogólnie niskiego poziomu zaufania społecznego w Polsce oznacza to, że wiarygodność coraz częściej buduje się nie przez tytuły, lecz przez sposób mówienia i relację z odbiorcą.
„Post-truth” – pojęcie, w którym fakty mają mniejsze znaczenie niż emocje i przekonania. Badania wskazują, że ludzie częściej akceptują informacje zgodne z ich wcześniejszymi poglądami (tzw. confirmation bias), nawet jeśli są one sprzeczne z ustaleniami naukowymi.
Specjalista z YouTube’a
To pomaga zrozumieć, dlaczego coraz częściej ufamy osobom podobnym do nas. Psychologia społeczna od dawna pokazuje, że wiarygodność buduje się nie tylko na kompetencji, ale też na identyfikacji i bliskości. Twórca internetowy, który mówi prostym językiem, dzieli się doświadczeniem i „wydaje się autentyczny”, może być odbierany jako bardziej wiarygodny niż ekspert posługujący się specjalistycznym językiem.
W tym kontekście pojawia się nowy typ autorytetu – ekspert platformowy. To często osoby posiadające wiedzę, ale funkcjonujące w logice mediów społecznościowych. Problem nie polega na ich obecności, lecz na tym, że forma zaczyna dominować nad treścią. Złożone zagadnienia są upraszczane do binarnych komunikatów: działa / nie działa, prawda / manipulacja. To dobrze się konsumuje, ale gorzej rozumie.
Równolegle zmienia się sposób, w jaki korzystamy z wypowiedzi ekspertów. Coraz częściej nie służą one zrozumieniu, lecz potwierdzeniu stanowiska. Wystarczy jedno zdanie, by wzmocnić argument, zamknąć dyskusję lub nadać opinii pozór autorytetu. Media społecznościowe dodatkowo wzmacniają ten mechanizm — wypowiedzi są skracane, kontekst znika, a złożone analizy redukowane do kilku sekund.
Ekspert przestaje być przewodnikiem po wiedzy. Staje się zasobem – czymś, po co sięgamy selektywnie.
Rzetelna analiza
Czy to oznacza upadek autorytetów? Niekoniecznie. Bardziej trafne wydaje się mówienie o ich transformacji. Autorytet nie znika – zmienia się jego źródło. Dziś opiera się nie tylko na wiedzy, ale również na zdolności komunikacji, obecności w mediach i umiejętności budowania relacji z odbiorcą.
W tle tej zmiany pozostaje jeszcze jeden istotny czynnik — spadające zaufanie do instytucji. Gdy młodsze pokolenia deklarują mniejsze zaufanie do mediów, polityków czy instytucji publicznych naturalnie szukają alternatywnych źródeł wiedzy. Często znajdują je u twórców, którzy wydają się bardziej bezpośredni i „ludzcy”.
To nie musi oznaczać spadku jakości informacji. Oznacza jednak zmianę kryteriów: od formalnego autorytetu do postrzeganej autentyczności.
Dla studentów i osób uczących się to szczególnie wymagający moment. Sam dostęp do wiedzy przestaje być przewagą. Kluczowa staje się umiejętność jej oceny, a więc rozróżniania opinii od analizy, sprawdzania źródeł, rozumienia kontekstu. W świecie, w którym każdy może mówić jak ekspert, najważniejszą kompetencją staje się świadome wybieranie, komu i dlaczego ufamy.
—
Jakie kanały związane z nauką warto śledzić? Podpowiadamy!
1. Nauka. To Lubię
Kanał prowadzony przez dr. Tomasza Rożka – fizyka i popularyzatora nauki. Łączy rzetelną wiedzę z przystępną formą, dobrze pokazując, jak można mówić o nauce bez uproszczeń.
2. SciFun
Jeden z najstarszych polskich kanałów popularnonaukowych. Wyjaśnia zjawiska naukowe w sposób dokładny, a jednocześnie angażujący – bez sensacyjnych skrótów.
3. CrashCourse
Międzynarodowy kanał edukacyjny (tworzony m.in. przez Johna i Hanka Greena), oferujący serie o nauce, historii, ekonomii czy psychologii. Treści przygotowywane są we współpracy z ekspertami i instytucjami edukacyjnymi.


