Newsy › Debaty Tekst

Czego studia nie uczą, a oczekuje tego biznes?

Współczesny biznes nie szuka już „chodzących encyklopedii”. W dobie AI, która fakty podaje w ciągu kilku sekund, Twoja wiedza o datach czy definicjach nie jest…

26 lutego, 2026
Redakcja Redakcja
Czego studia nie uczą, a oczekuje tego biznes?

Współczesny biznes nie szuka już „chodzących encyklopedii”. W dobie AI, która fakty podaje w ciągu kilku sekund, Twoja wiedza o datach czy definicjach nie jest już tak istotna, jak kiedyś. Pracodawcy poszukują za to ludzi zdolnych do adaptacji w warunkach niepewności. Nowoczesne firmy działają w trybie ciągłej zmiany, więc Twoja wartość rynkowa zależy od tego, jak szybko potrafisz porzucić stare schematy myślowe i przyswoić nowe.

Dodatkowo zamiast wykonywania poleceń „od-do”, biznes premiuje dziś własną inicjatywę. Jeśli jako pracownik potrafisz dostrzec, jak Twoje działania wpływają na zysk firmy lub satysfakcję klienta, stajesz się partnerem. Portal Digital and More wskazuje, że to właśnie ten brak „biznesowego instynktu” u młodych ludzi jest największym wyzwaniem dla managerów. 

Czego więc oczekuje współczesny biznes?

  • Umiejętności rozwiązywania problemów, a nie zadań.
  • Zrozumienia kontekstu rynkowego.
  • Kompetencji cyfrowych.

Mechanizm luki. Problem polega na tym, że edukacja akademicka jest liniowa (naucz się – zdaj – zapomnij), podczas gdy biznes jest nieliniowy (spróbuj – popełnij błąd – wyciągnij wnioski – zarób). Ta różnica w podejściu do błędów jest kluczową barierą dla świeżo upieczonych absolwentów.

Jakich umiejętności nie wynosi się ze studiów?

Nie jest tajemnicą, że na studiach duży nacisk kładzie się na teorię. Studenci poświęcają mnóstwo czasu na „wkucie” formułek, nie za bardzo wiedząc, jak mogliby je wykorzystać w praktyce. Dlatego więc w świecie biznesu deficyt nie dotyczy tzw. wiedzy twardej, ale raczej umiejętności miękkich. Kiedy na uczelni błąd zazwyczaj oznacza „karę” w postaci niższej oceny, w „normalnym” świecie to często zapalnik do innowacji. Taka rozbieżność sprawia, że absolwenci (przynajmniej ci świeżo upieczeni) boją się podejmować ryzyko i wyjść poza schematy, kurczowo trzymając się teorii.

Eksperci z Bankier.pl oraz bloga Hankananas zgodnie podkreślają trzy obszary, które system edukacji traktuje po macoszemu.

  • Edukacja finansowa i prawna – możesz być genialnym specjalistą w danym obszarze, ale jeśli nie rozumiesz mechanizmu podatkowego czy kosztów pracodawcy, będziesz miał trudności z wyceną swojej pracy i negocjacjami.
  • Zarządzanie relacjami (networking) – studia dają okazję do spotkań, ale rzadko uczą, jak budować kapitał społeczny, który jest najtrwalszym aktywem w karierze.
  • Sprawczość ponad teorię – na wielu kierunkach wciąż więcej czasu poświęca się na opisywanie zjawisk niż na ich kreowanie. Tymczasem rynek, szczególnie w zawodach technicznych, weryfikuje konkretny fach, a nie certyfikaty (Bankier.pl).

Uniwersytety przyszłości to te, które współpracują z biznesem

Na całe szczęście (dla studentów i świata biznesu) model „wieży z kości słoniowej”, w której nauka toczy się w całkowitej izolacji od rynku, zaczyna pękać. Uczelnie przyszłości to te, które świadomie odrzucają stare naleciałości i przestają być tylko „szkołami”, stając się platformą wymiany wiedzy i doświadczeń. Według Wirtualnych Mediów, przyszłość to synergia. Miejsce, gdzie teoretyk spotyka praktyka, a prace dyplomowe rozwiązują realne problemy prawdziwych firm, a nie skupiają się na rozważaniach, które najczęściej nie rewolucjonizują świata biznesu, a tym bardziej nauki.

Patrząc na to z tej perspektywy, rola studentów powoli się zmienia. Przestaje być on pasywnym odbiorcą treści, a raczej uczestnikiem projektów wdrożeniowych. Mechanizm ten jest korzystny dla obu stron: uczelnia zyskuje aktualną wiedzę o trendach, a biznes ma bezpośredni dostęp do najlepiej rokujących talentów, jeszcze zanim te trafią na otwarty rynek pracy.

Świat nauki i biznesu wreszcie (choć zmiany wdrażane są stopniowo) zaczyna mówić tym samym językiem. By coś się zmieniło, warto zacząć od siebie i zadać sobie jedno podstawowe pytanie – czy w tym tygodniu zrobiłeś choć jedną rzecz, by nabyć umiejętność, której nie ma w Twoim sylabusie?